Wszyscy, którzy choć na chwilę mieli do czynienia z kotem, słyszeli na pewno ten charakterystyczny dźwięk wydobywający się z kociego wnętrza. Moment, gdy siadamy na kanapie, a kot rozkłada nam się zadowolony na kolanach, bo teraz jego człowiek będzie głaskał mu futerko…wtedy się zaczyna – ten miarowy, wibrujący dźwięk, którego nie da się nie kochać.

Z bardzo skomplikowanego systemu obserwacji mruczenia kota przy jedzeniu,głaskaniu, zabawie wynika, że jest ono powiązane z odczuwaniem przez niego przyjemności wszelkiego rodzaju ;)  Jednak okazuje się, że nie tylko! Mruczy też kocia mama karmiąc i pielęgnując swoje maleństwo, mówiąc mu w ten sposób, że nic się nie dzieje i może się czuć bezpieczne. Koty nie tylko mruczą o swoim szczęściu… robią to także podczas mało przyjemnych zazwyczaj wizyt u weterynarza, kiedy są chore, słabe oraz…gdy umierają.

Myślę, że każdy właściciel kota zastanowił się choć raz jak koty to robią, a i niemałej liczbie naukowców problem kociego mruczenia spędził sen z powiek. Gdzie w kocich wnętrzach znajduje się aparat mruczący? Oto jest pytanie!

Większość osób dałoby sobie odciąć jakąś część ciała za to, że przyrząd odpowiedzialny za mruczenie znajduje się w gardle. Przecież to tam najbardziej odczuwalne są wibracje towarzyszące temu dźwiękowi. Teorię tą zanegował jednak pewien weterynarz już w latach 60-tych XX wieku pisząc tak: „Nie powinniśmy zakładać, że mruczenie pochodzi z kociego gardła z tych samych względów, z których nie wierzymy, że aktorzy naszego ulubionego serialu mieszkają w telewizorze”. Przypuszczał on bowiem, że mruczenie pochodzi z okolic przepony i wywołane jest zakłóceniami w przepływie krwi w dolnej żyle głównej, a następnie różnymi, okrężnymi drogami przechodzi przez tchawicę do górnych dróg oddechowych. Jakimi badaniami popierał swoją tezę lepiej nie pisać. W kolejnych latach inni fizjolodzy podpinali koty do różnych urządzeń pomiarowych, mierzyli czynności nerwów, krtani, przepony ostatecznie twierdząc, że mruczenie przypuszczalnie powstaje w wyniku zamykania się i otwierania szpary głosowej. Na tym nie koniec, ponieważ dalej, w latach 80-tych udało się dowieść, że można wywołać mruczenie, stymulując określone okolice kociego mózgu. Jednak po dziś dzień zostaje tajemnicą jak to koty robią, że mruczą.

A teraz ciekawostka :)

Koty mruczą zarówno podczas wdechu jak i wydechu z częstotliwością od 25 do 150 Hz. Okazuje się, że częstotliwość ta ma zbawienny wpływ na nasze zdrowie, a mianowicie poprawia gęstość kości, uśmierza ból i przyspiesza gojenie się ran. Dlatego głównie osoby starsze czerpią korzyści zdrowotne z przebywania w towarzystwie kotów.

Dodatkowo przez mruczenie koty leczą nie tylko innych ale też chyba same siebie. Mruczenie wpływa na regenerację ich narządów wewnętrznych, co mogło by tłumaczyć czemu chore koty mruczą! Stąd też powstanie legendy, że wystarczy włożyć kota do pomieszczenia, w którym znajduje się worek kości a same się zrosną :)

Dźwięk różnie nazywany – przez jednych mruczeniem, mrauczeniem, wiertarką jest nieodłącznym atrybutem kota mającym prozdrowotne właściwości – uzdrawiające i relaksujące! Sprawiajcie przyjemność swoim kotom a będziecie żyć długo i szczęśliwie :)